Przejdź do głównej zawartości

Zasady życia z dziećmi

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce……
Żyła sobie kobieta, która myślała że uda jej się pogodzić pracę, wychowywanie dzieci, ogarnąć dom i jeszcze mieć hobby (albo kilka). Po okresie przygotowań i prób wdrożenia powyższego planu, Kobieta darowała sobie bycie Perfekcyjną Panią Domu. Przecież jak się sprząta raz w tygodniu to i tak po godzinie dom wraca do stanu naturalnego (czyli brudnego-tak jak lubi).  Hobby okazało się rzeczą abstrakcyjną – No jak to mamo nie pobawisz się ze mną? Choć ja wolę to:
Zosia-Tosia: Mamo pobawisz się ze mną?
Mama: Tak już kochanie , Anie wolałabyś porysować ze mną?
ZT: Nie. Choć mama, bądź moją koleżanką.
Cóż, zostałam koleżanką mojej córki i razem z nią gotowałam obiadki dla lalek. Szkoda, że ten dla nas nie powstał. Przynajmniej zaoszczędzę na siłowni , bo jak się nie je, to się nie tyje. Jeśli chodzi o  wychowywanie dzieci, to dziękuję za twór zwany Przedszkolem. Do 15,00 starsze dziecko wychowuje się w przedszkolu, a od 15 razem z „koleżanką mamą ” gotuje obiadki dla lalek. A praca?
Na razie pozostaje w sferze marzeń . Może kiedyś…. Zwłaszcza teraz. Pisałam już że życie weryfikuje nasze plany i nie należy nic z góry zakładać.  Każdy rodzic , minimum 2 dzieci, wie co to jest zarządzanie kryzysowe i każdy z nas zna pierwszą zasadę bycia rodzicem:
„Niezależnie jakbyś się starał i czego spodziewał, wszystko i tak pójdzie źle i w całkowicie innym kierunku, niż sądziłeś”.
To nie ja napisałam, tudzież wymyśliłam. Są to słowa z książki Pana Leszka K. Talko – Dziecko dla odważnych. Serdecznie zachęcam Was do przeczytania.  Świetnie się ją czyta i naprawdę poprawia humor rodzicom. Tym, który starają się o dziecko też polecam. To co jest tam napisanie to czysta prawda. Może i nie każde dziecko jest tak pomysłowe, żywiołowe i twórcze jak dzieci Pana Taklo, ale każde ma zadatki na takiego małego ancymona.  Ja na przykład myślałam, że moja mała córcia raczej należy to tych grzecznych, a tu się okazuje ,że jednak nie. Nie dalej jak wczoraj, mój mały Bączek płakał. Małe Bączki płaczą bo są głodne, chcą do mamy lub chcą coś innego. To wiemy jako rodzice i dorośli. Natomiast Zosia jako mały człowiek , któremu się przeszkadza w oglądaniu bajki postanowiła go uciszyć. Wiedząc już że krzykiem nic nie zadziała na małego Bączka – bo ten jej po prostu nie słyszy- stwierdziła że trzeba go zatkać. Jak też pomyślała, tak też zrobiła. W ostatniej minucie zobaczyłam jak wpycha mu do gardła skarpetkę. Przecież jak go zatka to on się zamknie. Skarpetkę wyjęłam, a jej starałam się wytłumaczyć , że nie wolno robić takich rzeczy. Zobaczymy na ile, to do niej dotarło dopiero po jakimś czasie. 

A wracając do tematu zasad rodzicielskich i planów galaktycznych.  Ostatnie dni zamiast pracować, siedziałam „w Internecie” i szukałam informacji na temat postępowania z dziećmi niedosłyszącymi. Piszę o tym, bo wiem że od tej pory życie moje i moich bliskich, będzie musiało ulec przeobrażeniu. Mój mały Bączek ma wadę słuchu . Nie wiemy jeszcze jaką i na ile słyszy, a na ile nie. Będziemy po kolei realizować badania, załatwiać lekarzy, sprawy urzędowe i inne takie. Dlatego też moja praca choć miała być suuuuper  wydajna  i kreatywna , teraz będzie się musiała ograniczać do kilku chwil. Koleżanka mnie pociesza, że w problemach człowiek jest bardziej kreatywny, zwłaszcza taki, który kreatywnością zajmuje się na co dzień.  Dlatego też, nie zamierzam się poddawać. Zaczęłam kilka projektów i chcę je doprowadzić do końca. Jak mawia moja babcia .Co nas nie zabije to nas wzmocni.
łapiąc chwilę 

Smash dla Zosi

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pestki Dyni

Przygotowując się do suszenia pestek z dyni, znalazłam wiele wzmianek o tym, że dynia Hokkaido - a właściwie jej pestki - nie nadają się na ten przysmak, zimowych wieczorów. Nie było natomiast zbyt wiele informacji , dlaczego się NIE nadaje. Postanowiłam sama to sprawdzić.
Robiąc pure dyniowe (http://www.mojewypieki.com/post/puree-z-dyni) postanowiłam odłożyć troszkę pestek i wysuszyć je na kaloryferze. Po dwóch dniach miałam efekt.

Pestki oczywiście pięknie wyglądały, ale.... były kruche i nie miały, cóż, samej pestki. Trudno to właściwie opisać, gdyż po wysuszeniu została sama skórka a w środku była tylko wyschnięta bibułka. Dlatego szkoda czasu na suszenie pestek z dyni Hokkaigo. Wierzcie, mi więcej jest do zjedzenia jak spróbujecie jej pestek, na surowo. Nie byłabym sobą gdybym Wam nie pokazała jak wyglądają pestki z innej dyni, tym razem makaronowej :) Pychota

Nowy, starego początek

Codziennie w mojej głowie powstaje tysiące tekstów. Każdy jest dla mnie ważny, tylko niestety czasu brakuje, by je wszystkie spisać. Czasami chciałabym mieć w głowie mały edytor tekstów, który by je wszystkie spisał i zapamiętał. Dlatego mój brudnopis „Rysiek”, jest prawie pusty.








Już tradycją u mnie stało się, zaczynanie od lutego (w styczniu kończę zaległe jeszcze sprawy), dlatego Witam Was W Nowym Roku J Na początku takiego Nowo Rocznego wpisu, większość „blogowiczów”, pisze podsumowanie roku. Ja też zrobiłam sobie takie małe podsumowanie i nie wyszło ono zbyt zachęcająco. Albo ja się robie coraz wolniejsza, albo się za mało staram. Dochodzę do wniosku, że większość roku przespałam, a prawie wszystkie moje sukcesy dotyczą rozwoju moich dzieci. Niektórzy byli by bardzo dumni (ja z dzieci jestem, ale nie o taką dumę mi chodzi), ale w tym wszystkim jakoś mało mnie jest. Dlatego w tym roku postanowiłam dać więcej sobie i mojemu własnemu rozwojowi. Czas się obudzić i wziąć do roboty J Styc…
Trudno jest znaleźć czas, na robienie czegokolwiek innego niż opieka nad dzieckiem, jak się ma małego łobuziaka. Do tego dochodzą standardowe obowiązki domowe i opóźnienie w robótkach murowane.  Butelka dla taty sto i czeka na lakier, a taca dla mamy wciąż nie ma muffinek. Ponadto zaczęłam szkołę, więc mój czas jest dodatkowo podzielony. Ale nie będę się poddawać. Postanowiłam pokazać Wam co innego jeszcze robię. Bo przecież nie jestem tylko Rękodzielnikiem . Mam też inne zajęcia, którymi warto się podzielić.
 Do poczytania