Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2015

Jak feniks z popiołów

Dawno mnie nie było.
Coś ponad 9 miesięcy. Winny się tłumaczy ale moja nieobecność była spowodowana właśnie dziewięciomiesięcznym , powiększającym się ciężarem, który teraz ma prawie 3 miesiące.



Od zawsze coś planowałam. Nie żebym była jakoś specjalnie poukładana. Raczej po to by usystematyzować moje zakręcone  JA. Najpierw były plany dotyczące odrabiania lekcji. Już wracając ze szkoły robiłam listę obowiązkowych prac domowych, gdyż istniało prawdopodobieństwo, że o czymś zapomnę. Jak się tej listy trzymałam to potrafiłam się ze wszystkim wyrobić do 19. Wyczyn. Cały eksperyment trwał miesiąc. Potem wróciłam do robienia na ostatnią chwilę, i trenowałam kreatywność :). Gdy poznałam mojego męża, jeszcze nie męża, okazało się że jest baaaaardzo poukładany i wszystko ma jakoś tam zaplanowane. Może i planów nie robił, ale jego głowa miała taki specjalny pojemniczek na plany więc nie musiał nic zapisywać. Dzięki niemu to moje zakręcenie troszkę przystopowało, w każdym razie on planował a ja …