Przejdź do głównej zawartości

W wolnym czasie

Troszkę mnie nie było , ale nie dlatego , że nie chciałam. Czas, jakoś tak, zaczął mi się kurczyć, a dni za szybko zmieniały się w noce. Ponadto postanowiłam doprowadzić moje mieszkanie do jako takiego stanu użytkowania, więc każdą wolną chwilkę przeznaczałam na tworzenie. A niestety nie było ich zbyt dużo. A co do sprzątania - nie wyszło tak jak chciałam. Za miast idealnego porządku, co chwilę musiałam coś podnosić lub poprawiać. Zrezygnowałam po tygodniu. To jeszcze nie Święta, więc nie musi być idealnie. Ale i tak byłam do tyłu z moim rękodziełem. Dlatego z opóźnieniem, ale jest. Obiecałam zakładkę - oto i ona.
 











A z racji święta Dyni :) porobiłam troszkę pajączków. Nie wiem tylko czy je wyjmować bo moje małe szczęście bardzo się ich boi.

Worek na klocki nadal jest w trakcie realizacji, gdyż coś innego przyciągnęło moją uwagę :).

Niedawno udało mi się odnowić znajomość z koleżanką z liceum. Szok niesamowity, zwłaszcza że nie widziałyśmy się jakieś 10 lat. Nie obyło się bez pisków. Okazało się, że mieszkamy obok siebie i mamy córeczki w podobnym wieku. Więc zamiast siedzieć grzecznie i szyć, wychodziłam wreszcie do ludzi. Nasze spotkania tak mnie natchnęły, że ręce znów zaczęły mi same chodzić. Musiałam jakoś spożytkować te pokłady energii i optymizmu. A oto co z tego wyszło.
Dyniowa buteleczka 

Ciężko było, zwłaszcza ,że moje dziecię nagle przestało spać w ciągu dnia i złamało mi pędzelek. Czas malowania - tydzień, ale efekt jest zadowalający. Mnie przynajmniej :). A co dalej? Święto Dyni mija i czas myśleć o Bożym Narodzeniu. Ja już zaczynam robić pudełka i słoiczki. A jak szukacie pomysłu na fajne dekoracje, nie tylko świąteczne to zapraszam do sklepu http://dekorlandia.na.allegro.pl , będziemy się starać by Was zadowolić. 
A co do nieszczęsnego worka na klocki, to ja cały czas coś do niego doszywam lub coś na nim rysuję. Do napisania już niedługo.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pestki Dyni

Przygotowując się do suszenia pestek z dyni, znalazłam wiele wzmianek o tym, że dynia Hokkaido - a właściwie jej pestki - nie nadają się na ten przysmak, zimowych wieczorów. Nie było natomiast zbyt wiele informacji , dlaczego się NIE nadaje. Postanowiłam sama to sprawdzić.
Robiąc pure dyniowe (http://www.mojewypieki.com/post/puree-z-dyni) postanowiłam odłożyć troszkę pestek i wysuszyć je na kaloryferze. Po dwóch dniach miałam efekt.

Pestki oczywiście pięknie wyglądały, ale.... były kruche i nie miały, cóż, samej pestki. Trudno to właściwie opisać, gdyż po wysuszeniu została sama skórka a w środku była tylko wyschnięta bibułka. Dlatego szkoda czasu na suszenie pestek z dyni Hokkaigo. Wierzcie, mi więcej jest do zjedzenia jak spróbujecie jej pestek, na surowo. Nie byłabym sobą gdybym Wam nie pokazała jak wyglądają pestki z innej dyni, tym razem makaronowej :) Pychota

Nowy, starego początek

Codziennie w mojej głowie powstaje tysiące tekstów. Każdy jest dla mnie ważny, tylko niestety czasu brakuje, by je wszystkie spisać. Czasami chciałabym mieć w głowie mały edytor tekstów, który by je wszystkie spisał i zapamiętał. Dlatego mój brudnopis „Rysiek”, jest prawie pusty.








Już tradycją u mnie stało się, zaczynanie od lutego (w styczniu kończę zaległe jeszcze sprawy), dlatego Witam Was W Nowym Roku J Na początku takiego Nowo Rocznego wpisu, większość „blogowiczów”, pisze podsumowanie roku. Ja też zrobiłam sobie takie małe podsumowanie i nie wyszło ono zbyt zachęcająco. Albo ja się robie coraz wolniejsza, albo się za mało staram. Dochodzę do wniosku, że większość roku przespałam, a prawie wszystkie moje sukcesy dotyczą rozwoju moich dzieci. Niektórzy byli by bardzo dumni (ja z dzieci jestem, ale nie o taką dumę mi chodzi), ale w tym wszystkim jakoś mało mnie jest. Dlatego w tym roku postanowiłam dać więcej sobie i mojemu własnemu rozwojowi. Czas się obudzić i wziąć do roboty J Styc…
Trudno jest znaleźć czas, na robienie czegokolwiek innego niż opieka nad dzieckiem, jak się ma małego łobuziaka. Do tego dochodzą standardowe obowiązki domowe i opóźnienie w robótkach murowane.  Butelka dla taty sto i czeka na lakier, a taca dla mamy wciąż nie ma muffinek. Ponadto zaczęłam szkołę, więc mój czas jest dodatkowo podzielony. Ale nie będę się poddawać. Postanowiłam pokazać Wam co innego jeszcze robię. Bo przecież nie jestem tylko Rękodzielnikiem . Mam też inne zajęcia, którymi warto się podzielić.
 Do poczytania