Przejdź do głównej zawartości

Jeszcze jesiennie

Każdy człowiek ma takie chwile, momenty lub sytuacje, w których jest kreatywny i innowacyjny. Super jak jest to godzina na przykład tuż po przebudzeniu, w porze obiadowej lub choćby pod prysznicem. Mnie, na moje, niestety  nieszczęście, pomysły nachodzą tuż przed snem. A najgorsze z tego wszystkiego jest to, że rano mało co pamiętam. Zwykle noszę przy sobie zeszyt lub jakiś notes. Nawet przy łóżku się jakiś znajdzie. Ołówek, mój specjalny - również w kilku wersjach (długi, krótki) - też się zawsze znajdzie. Doszło do tego ,że mam 5 zeszytów, w tym również notesów. Powiem szczerze, bardzo rzadko do nich zaglądam. Podejrzewam, że problem leży w tym iż ciężko mi jest się rozczytać :) , oraz w tym że moje małe szczęście też lubi rysować tam gdzie mama. Może kiedyś uda mi się zrealizować chociaż część, tych moich kreatywnych planów. Do kilku się nawet zabrałam i podzieliłam z mądrzejszymi ode mnie. Może....
A teraz z innej perspektywy. Uparłam się na foto-dokumentowanie jesieni i oto co z tego wyszło:














Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pestki Dyni

Przygotowując się do suszenia pestek z dyni, znalazłam wiele wzmianek o tym, że dynia Hokkaido - a właściwie jej pestki - nie nadają się na ten przysmak, zimowych wieczorów. Nie było natomiast zbyt wiele informacji , dlaczego się NIE nadaje. Postanowiłam sama to sprawdzić.
Robiąc pure dyniowe (http://www.mojewypieki.com/post/puree-z-dyni) postanowiłam odłożyć troszkę pestek i wysuszyć je na kaloryferze. Po dwóch dniach miałam efekt.

Pestki oczywiście pięknie wyglądały, ale.... były kruche i nie miały, cóż, samej pestki. Trudno to właściwie opisać, gdyż po wysuszeniu została sama skórka a w środku była tylko wyschnięta bibułka. Dlatego szkoda czasu na suszenie pestek z dyni Hokkaigo. Wierzcie, mi więcej jest do zjedzenia jak spróbujecie jej pestek, na surowo. Nie byłabym sobą gdybym Wam nie pokazała jak wyglądają pestki z innej dyni, tym razem makaronowej :) Pychota

Nowy, starego początek

Codziennie w mojej głowie powstaje tysiące tekstów. Każdy jest dla mnie ważny, tylko niestety czasu brakuje, by je wszystkie spisać. Czasami chciałabym mieć w głowie mały edytor tekstów, który by je wszystkie spisał i zapamiętał. Dlatego mój brudnopis „Rysiek”, jest prawie pusty.








Już tradycją u mnie stało się, zaczynanie od lutego (w styczniu kończę zaległe jeszcze sprawy), dlatego Witam Was W Nowym Roku J Na początku takiego Nowo Rocznego wpisu, większość „blogowiczów”, pisze podsumowanie roku. Ja też zrobiłam sobie takie małe podsumowanie i nie wyszło ono zbyt zachęcająco. Albo ja się robie coraz wolniejsza, albo się za mało staram. Dochodzę do wniosku, że większość roku przespałam, a prawie wszystkie moje sukcesy dotyczą rozwoju moich dzieci. Niektórzy byli by bardzo dumni (ja z dzieci jestem, ale nie o taką dumę mi chodzi), ale w tym wszystkim jakoś mało mnie jest. Dlatego w tym roku postanowiłam dać więcej sobie i mojemu własnemu rozwojowi. Czas się obudzić i wziąć do roboty J Styc…
Trudno jest znaleźć czas, na robienie czegokolwiek innego niż opieka nad dzieckiem, jak się ma małego łobuziaka. Do tego dochodzą standardowe obowiązki domowe i opóźnienie w robótkach murowane.  Butelka dla taty sto i czeka na lakier, a taca dla mamy wciąż nie ma muffinek. Ponadto zaczęłam szkołę, więc mój czas jest dodatkowo podzielony. Ale nie będę się poddawać. Postanowiłam pokazać Wam co innego jeszcze robię. Bo przecież nie jestem tylko Rękodzielnikiem . Mam też inne zajęcia, którymi warto się podzielić.
 Do poczytania