sobota, 18 października 2014

szperaczo-zbieraczo-składowacz

Ponieważ jako blogerka jestem totalnym laikiem, więcej czasu zajmuje mi nauka obsługi programu, niż samo pisanie. Dziś chciałam Wam pokazać te moje pierwsze prace, o których pisałam wcześniej. Na początek zabawka dla małego Robina. Taki nietypowy Metkowiec.
Trochę początkowego decoupage'u. Początkowego i właściwie tak na żywioł robionego. Pomysł był, a instrukcje znalazłam w internecie.
I farbki. To dzięki Paulinie Kielar www.artysto-tworz-nie-gadaj.blogspopt.com i jej "Malowanego świata" Małej sztuki .
Na koniec zdjęcie mojego ptaka, jak go określiła pewna Pani Grażynka. Robiłam go cały miesiąc. To znaczy składałam elementy przez miesiąc. Samo złożenie Łabędzia zajęło 1 godzinkę.

Ostatnio w "Mollie Potrafi" przeczytałam artykuł o wiele mówiącym tytule "Oda do twórczej obsesji". czyli o artystycznym chomikowaniu. Cóż..... ja też jestem takim rękodzielniczym chomikiem. Uwielbiam zbierać takie małe, artystyczne cudeńka, które kiedyś mogą ale nie muszą, przydać mi się do jakiegoś projekciku. Mój mąż na razie nie krzyczy, ale ja swoje skarby chowam tak żeby nikt ich nie widział. Przecież wszystko się przyda. I tak na przykład, cały kufer naszej salonowej sofy, zapewniony jest (nie)potrzebnymi materiałami. Dopiero od maja mam maszynę do szycia. Cóż jak znajdę czas to na pewno coś uszyję. Jako szperaczo-zbieraczo-składowacz, mam też taką niechcianą, przeze mnie, wadę. Czasami nie udaje mi się dokończyć moich projekcików-oczywiście tylko tych, które robię dla siebie. Dlatego też postanowiłam podzielić się z Wami tym co obecnie jest u mnie na tapecie. Wtedy będę miała dodatkową motywację żeby dzielić się z Wami moimi skończonymi pracami. Teraz na przykład robię drewnianą zakładkę do książek, oraz worek na klocki dla mojej Zosi. W planach mam również zrobienie pudełka, dla mojej nienarodzonej chrześnicy i obrazy ścienne dla kochanych bliźniaków. Jak tylko je skończę to od razu umieszczę na blogu. Pozdrawiam Was cieplutko i miłego weekendu.

środa, 15 października 2014

Oto ja

Jestem Ania.
Jedna z bardziej banalnych form przedstawiania się, ale trzeba od czegoś zacząć. Mam kochającego męża i wspaniałą, troszkę rozbrykaną córcię Zosię. Dzięki niej właściwie to wszystko się zaczęło. Czyli standardowo, będąc na macieżyńskim stwierdziłam, że muszę zacząć określać siebię nie tylko przez bycie mamą. Chciałam, w tym małym galimatiasie, spowodowanym narodzinami nowego członka rodziny - odnaleźć troszkę siebie. Pomagała mi mama - nauczycielka - prosząc o stworzenie dekoracji do sali lekcyjnej. Potem była chęć uszycia jakiejś małej zabawki dla dziecka, decoupage, przed którym się bardzo wzbraniałam oraz farby. Tych się bałam. Tak dawno nie miałam pędzla w ręce, iż myślałam ,że już nie potrafię. Pewna dobra dusza wyciągnęła mnie z monotonii, tak skutecznie, że moje ręce same już chodzą :-)
Stworzyłam bloga, by móc wyrazić siebie i pokazać innym tworzącym, że jeśli się coś kocha robić, to warto próbować.
moja kochana córeczka 

rozem z moim mężem