sobota, 29 listopada 2014

Powoli do przodu

Trochę się przez te dwa tygodnie wydarzyło. Oprócz braku czasu, spowodowanego nawałem prac świątecznych, mąż mi się pochorował. Biedaczysko, korzonki go dopadły. Poza tym , moja ukochana siostrzyczka urodziła córeczkę - Marysię. Jest cudna i taka malusia. Słodki mały miś. Pudełko dla Marysi już się tworzy. A w międzyczasie robię dla niej specjalny kocyk. Specjalny bo w odcieniach czarno - białych. Takich jakie noworodki rozpoznają. Chciałam jeszcze zrobić dla niej edukacyjną kostkę. ale to już chyba na Święta. Na razie jest za mała.
Znalazłam natomiast, nie gdzie indziej jak na targu w Grodzisku Mazowieckim, Panią, która wśród ubrań które sprzedaje, pokazuje swoje prace rękodzielnicze. No cuda, mówię Wam. Są tam kocyki dla dzieci, szydełkowe i materiałowe zabawki, zawieszki do smoczków i wiele innych różności. Jak tylko uda mi się znów wyskoczyć na targ to przyniosę jakieś fajne informację na jej temat.
Chciałam się jeszcze podzielić z Wami moimi ostatnimi pracami. Oto i one :
moje ręczne wypociny





A na koniec prośba do wszystkich. Poszukuję pudełka na specjalne guziki. Niestety nie może to być zwykły niciownik. Pudełko musi mieć dużo przegródek i dwa poziomy . Jak znacie jakieś sklepy internetowe, w których mogę takie dostać to proszę piszcie. Dzięki że ze mną jesteście i do przeczytania wkrótce.

piątek, 14 listopada 2014

Jeszcze jesiennie

Każdy człowiek ma takie chwile, momenty lub sytuacje, w których jest kreatywny i innowacyjny. Super jak jest to godzina na przykład tuż po przebudzeniu, w porze obiadowej lub choćby pod prysznicem. Mnie, na moje, niestety  nieszczęście, pomysły nachodzą tuż przed snem. A najgorsze z tego wszystkiego jest to, że rano mało co pamiętam. Zwykle noszę przy sobie zeszyt lub jakiś notes. Nawet przy łóżku się jakiś znajdzie. Ołówek, mój specjalny - również w kilku wersjach (długi, krótki) - też się zawsze znajdzie. Doszło do tego ,że mam 5 zeszytów, w tym również notesów. Powiem szczerze, bardzo rzadko do nich zaglądam. Podejrzewam, że problem leży w tym iż ciężko mi jest się rozczytać :) , oraz w tym że moje małe szczęście też lubi rysować tam gdzie mama. Może kiedyś uda mi się zrealizować chociaż część, tych moich kreatywnych planów. Do kilku się nawet zabrałam i podzieliłam z mądrzejszymi ode mnie. Może....
A teraz z innej perspektywy. Uparłam się na foto-dokumentowanie jesieni i oto co z tego wyszło:














poniedziałek, 3 listopada 2014

W wolnym czasie

Troszkę mnie nie było , ale nie dlatego , że nie chciałam. Czas, jakoś tak, zaczął mi się kurczyć, a dni za szybko zmieniały się w noce. Ponadto postanowiłam doprowadzić moje mieszkanie do jako takiego stanu użytkowania, więc każdą wolną chwilkę przeznaczałam na tworzenie. A niestety nie było ich zbyt dużo. A co do sprzątania - nie wyszło tak jak chciałam. Za miast idealnego porządku, co chwilę musiałam coś podnosić lub poprawiać. Zrezygnowałam po tygodniu. To jeszcze nie Święta, więc nie musi być idealnie. Ale i tak byłam do tyłu z moim rękodziełem. Dlatego z opóźnieniem, ale jest. Obiecałam zakładkę - oto i ona.
 











A z racji święta Dyni :) porobiłam troszkę pajączków. Nie wiem tylko czy je wyjmować bo moje małe szczęście bardzo się ich boi.

Worek na klocki nadal jest w trakcie realizacji, gdyż coś innego przyciągnęło moją uwagę :).

Niedawno udało mi się odnowić znajomość z koleżanką z liceum. Szok niesamowity, zwłaszcza że nie widziałyśmy się jakieś 10 lat. Nie obyło się bez pisków. Okazało się, że mieszkamy obok siebie i mamy córeczki w podobnym wieku. Więc zamiast siedzieć grzecznie i szyć, wychodziłam wreszcie do ludzi. Nasze spotkania tak mnie natchnęły, że ręce znów zaczęły mi same chodzić. Musiałam jakoś spożytkować te pokłady energii i optymizmu. A oto co z tego wyszło.
Dyniowa buteleczka 

Ciężko było, zwłaszcza ,że moje dziecię nagle przestało spać w ciągu dnia i złamało mi pędzelek. Czas malowania - tydzień, ale efekt jest zadowalający. Mnie przynajmniej :). A co dalej? Święto Dyni mija i czas myśleć o Bożym Narodzeniu. Ja już zaczynam robić pudełka i słoiczki. A jak szukacie pomysłu na fajne dekoracje, nie tylko świąteczne to zapraszam do sklepu http://dekorlandia.na.allegro.pl , będziemy się starać by Was zadowolić. 
A co do nieszczęsnego worka na klocki, to ja cały czas coś do niego doszywam lub coś na nim rysuję. Do napisania już niedługo.

sobota, 18 października 2014

szperaczo-zbieraczo-składowacz

Ponieważ jako blogerka jestem totalnym laikiem, więcej czasu zajmuje mi nauka obsługi programu, niż samo pisanie. Dziś chciałam Wam pokazać te moje pierwsze prace, o których pisałam wcześniej. Na początek zabawka dla małego Robina. Taki nietypowy Metkowiec.
Trochę początkowego decoupage'u. Początkowego i właściwie tak na żywioł robionego. Pomysł był, a instrukcje znalazłam w internecie.
I farbki. To dzięki Paulinie Kielar www.artysto-tworz-nie-gadaj.blogspopt.com i jej "Malowanego świata" Małej sztuki .
Na koniec zdjęcie mojego ptaka, jak go określiła pewna Pani Grażynka. Robiłam go cały miesiąc. To znaczy składałam elementy przez miesiąc. Samo złożenie Łabędzia zajęło 1 godzinkę.

Ostatnio w "Mollie Potrafi" przeczytałam artykuł o wiele mówiącym tytule "Oda do twórczej obsesji". czyli o artystycznym chomikowaniu. Cóż..... ja też jestem takim rękodzielniczym chomikiem. Uwielbiam zbierać takie małe, artystyczne cudeńka, które kiedyś mogą ale nie muszą, przydać mi się do jakiegoś projekciku. Mój mąż na razie nie krzyczy, ale ja swoje skarby chowam tak żeby nikt ich nie widział. Przecież wszystko się przyda. I tak na przykład, cały kufer naszej salonowej sofy, zapewniony jest (nie)potrzebnymi materiałami. Dopiero od maja mam maszynę do szycia. Cóż jak znajdę czas to na pewno coś uszyję. Jako szperaczo-zbieraczo-składowacz, mam też taką niechcianą, przeze mnie, wadę. Czasami nie udaje mi się dokończyć moich projekcików-oczywiście tylko tych, które robię dla siebie. Dlatego też postanowiłam podzielić się z Wami tym co obecnie jest u mnie na tapecie. Wtedy będę miała dodatkową motywację żeby dzielić się z Wami moimi skończonymi pracami. Teraz na przykład robię drewnianą zakładkę do książek, oraz worek na klocki dla mojej Zosi. W planach mam również zrobienie pudełka, dla mojej nienarodzonej chrześnicy i obrazy ścienne dla kochanych bliźniaków. Jak tylko je skończę to od razu umieszczę na blogu. Pozdrawiam Was cieplutko i miłego weekendu.

środa, 15 października 2014

Oto ja

Jestem Ania.
Jedna z bardziej banalnych form przedstawiania się, ale trzeba od czegoś zacząć. Mam kochającego męża i wspaniałą, troszkę rozbrykaną córcię Zosię. Dzięki niej właściwie to wszystko się zaczęło. Czyli standardowo, będąc na macieżyńskim stwierdziłam, że muszę zacząć określać siebię nie tylko przez bycie mamą. Chciałam, w tym małym galimatiasie, spowodowanym narodzinami nowego członka rodziny - odnaleźć troszkę siebie. Pomagała mi mama - nauczycielka - prosząc o stworzenie dekoracji do sali lekcyjnej. Potem była chęć uszycia jakiejś małej zabawki dla dziecka, decoupage, przed którym się bardzo wzbraniałam oraz farby. Tych się bałam. Tak dawno nie miałam pędzla w ręce, iż myślałam ,że już nie potrafię. Pewna dobra dusza wyciągnęła mnie z monotonii, tak skutecznie, że moje ręce same już chodzą :-)
Stworzyłam bloga, by móc wyrazić siebie i pokazać innym tworzącym, że jeśli się coś kocha robić, to warto próbować.
moja kochana córeczka 

rozem z moim mężem